05.05 2006
Skąd ci wredni spamerzy mają mój adres?
Kategorie: Podstawy | 19.46:14 |
Pytanie jak w tytule z pewnością zadał sobie niejeden internauta, który otrzymał pierwszy spam. Metody pozyskiwania adresów przez spamerów nie są jednak tajemnicą i warto je znać, by zabezpieczyć swój nowy adres e-mailowy. W tym wpisie postaram się opisać zarówno same metody, jak i sposoby ochrony naszego adresu przed napływem niepożądanej poczty.
Kombajny działają różnie, w zależności od medium, które przeszukują. Na przykład kombajn przeszukujący grupy dyskusyjne może po prostu pobierać wszystkie nowe wpisy na wybranych grupach (zazwyczaj wszystkich dostępnych), a następnie przeszukiwać ich treść i nagłówki w poszukiwaniu wzorców przypominających adres e-mail. Z kolei kombajn przeszukujący strony internetowe działa podobnie jak spider, czyli „pająk” wyszukiwarki internetowej. Zaczyna od jednej strony, wyszukuje w niej wzorce, a następnie przechodzi przez wszystkie odnośniki do innych witryn i tam kontynuuje dzieło.
Jeśli jednak nie podamy nigdzie swojego adresu, to nikt prócz naszych znajomych nie będzie go znał, a więc nie będzie się mógł z nami skontaktować. Jest to niedopuszczalne np. w przypadku firm. Dlatego też należy stosować specjalne sposoby ochrony podawanego adresu. Oto kilka z nich:
Dwoma serwisami, które oferują tego typu usługę, są Antyspam.pl i Spam Poison. Warto podawać adresy tych dwóch stron w linkach na np. swoich blogach czy też w podpisie na forum dyskusyjnym. Możemy oczywiście bezpiecznie wejść na obie strony. Zobaczymy ogromne listy adresów e-mailowych. W przypadku Antyspam.pl są one generowane losowo, natomiast Spam Poison podaje adresy używane przez spamerów. Jedyną wadą jest fakt, że domeny tych serwisów mogą być w łatwy sposób dodane do zablokowanych w spamerskich kombajnach. Ale z czasem i na to przyjdzie rozwiązanie (możemy np. w porozumieniu z autorami serwisów utworzyć poddomeny we własnych domenach — zaproponowałem to twórcom serwisu Antyspam.pl i czekam na odpowiedź).
Wbrew pozorom, jest to sytuacja bardzo częsta. W ten sposób spamerzy wychwytują adresy osób, które nie udzielają się publicznie w Internecie i nie publikują nigdzie swojego adresu (bo mają go np. tylko do kontaktów z rodziną przebywającą za granicą). Większość robaków internetowych ma funkcje umożliwiające analizę książki adresowej czy skrzynki pocztowej najpopularniejszych programów pocztowych.
Możemy jednak ochronić adresy naszych znajomych. Oczywiste jest, że powinniśmy stosować dobry, aktualizowany program antywirusowy, ale niezbyt oczywisty może wydawać się fakt, że nie powinniśmy używać Outlook Expressa ani Outlooka. Robaki mają bowiem algorytmy praktycznie do wychwytywania adresów jedynie z najpopularniejszych programów. Używając innego programu (mniej popularnego) ochronimy przechowywane w nim adresy, ponieważ robak nie będzie w stanie znaleźć ich na naszym dysku (o ile oczywiście robaka złapiemy, czego w pierwszej kolejności należy uniknąć).
Skrajnym przypadkiem głupoty (tak, nie obawiam się tu użyć tego słowa) jest rozsyłanie przez internautów łańcuszków lub śmiesznych obrazków do wszystkich znajomych. Machinalnie klikają na wszystkie adresy w książce i wysyłają bezużyteczny list, jednocześnie dając wszystkim pozostałym odbiorcom nasz adres. W przypadku łańcuszków głupota sięga dalej, ponieważ internauci przekazują list wraz z nagłówkiem zawierającym wszystkie adresy poprzednich odbiorców. W ten sposób jeden list z łańcuszkiem (typu „Bill Gates daje sto dolarów każdemu, kto prześle ten list dalej!” albo „Pilnie potrzebna krew typu AB RH-!”), który trafi do nieodpowiedzialnego internauty (np. z zawirusowanym komputerem) to genialna pożywka dla spamera, który otrzymuje często setki albo tysiące nowych, sprawdzonych adresów.
Ostatnio w Polsce było głośno o dwóch przypadkach opublikowania ogromnych list adresów e-mailowych subskrybentów biuletynów informacyjnych. W obu przypadkach spamerzy, którzy natrafili na takie strony, otrzymali pożywkę dla swoich kombajnów. Za jeden przypadek odpowiedzialna była Grupa Żywiec, zaś za drugi Ministerstwo Transportu i Budownictwa. Z kolei w niedawnym wpisie na swoim blogu Peres informuje, że ma podejrzenia iż adres użyty do rejestracji w serwisie ImageShack został ujawnionym spamerom. Są to niezbite dowody, że rejestrowanie się na żadnej stronie nie gwarantuje bezpieczeństwa adresu.
Jeśli jednak chcemy mieć wiedzę o tym, jaki serwis jest odpowiedzialny za przesyłanie nam spamu, możemy skorzystać z usług MailNull. Zakładamy tam alias pocztowy, który możemy dowolnie rozszerzać. Jeśli np. nazwa naszego konta w MailNull to tonid, możemy utworzyć (na stronie MailNull), a następnie podać przy rejestracji w ImageShack adres tonid.spamjogger@mailnull.com, a będziemy wiedzieć, że spamer uzyskał ten adres dokładnie z tego źródła, w którym adres został podany. Tak właśnie zrobił wspomniany powyżej Peres, aby dowiedzieć się, iż spamerzy uzyskali jego adres z ImageShack. Uwaga: założenie aliasu na MailNull może być trudne, jeśli dostawca naszego konta pocztowego używa szarych list (wtedy trzeba spróbować założyć konto ponownie po kilku minutach) lub SPF (wtedy trzeba użyć innego konta pocztowego i podziękować dostawcy za to, że uniemożliwia korzystanie z aliasów pocztowych stosując SPF).
Szczególnie narażone na zgadywanie są:
Aby przekonać się, jak częste są ataki słownikowe, rzućcie okiem na listę adresów, na które spamerzy usiłowali wysłać spam do mojego serwera w przeciągu ostatnich 24 godzin:
Należy jednak pamiętać, że ochrona naszego adresu leży w naszym dobrym interesie nie tylko po to, byśmy otrzymywali mniej spamu. Spamerzy czasem używają takich adresów do podszywania się pod nadawcę. Wtedy zaś istnieje dodatkowe zagrożenie, że nieświadomy odbiorca uzna, iż to my byliśmy nadawcą spamu i prócz spamu zaczniemy otrzymywać tony bluzg.
Tomasz Andrzej Nidecki, 05.05 2006
Upublicznianie adresu
Najlepszą metodą dostarczenia spamerom naszego adresu e-mailowego jest jego upublicznienie, czyli podanie go w otwartej formie na dowolnej stronie internetowej (nawet mało znanej), grupie dyskusyjnej itp. Spamerzy w celu pozyskiwania adresów stosują programy nazywane harvesterami, czyli po polsku „kombajnami”. Są to często skomplikowane aplikacje, które umożliwiają wychwycenie nawet adresów zabezpieczonych.Kombajny działają różnie, w zależności od medium, które przeszukują. Na przykład kombajn przeszukujący grupy dyskusyjne może po prostu pobierać wszystkie nowe wpisy na wybranych grupach (zazwyczaj wszystkich dostępnych), a następnie przeszukiwać ich treść i nagłówki w poszukiwaniu wzorców przypominających adres e-mail. Z kolei kombajn przeszukujący strony internetowe działa podobnie jak spider, czyli „pająk” wyszukiwarki internetowej. Zaczyna od jednej strony, wyszukuje w niej wzorce, a następnie przechodzi przez wszystkie odnośniki do innych witryn i tam kontynuuje dzieło.
Jak bronić się przed kombajnami
Podstawowym sposobem ochrony adresu e-mailowego przed kombajnami jest niepublikowanie go. Nie należy go podawać szczególnie na:- grupach dyskusyjnych (zarówno w nagłówku, jak i treści wpisu),
- forach dyskusyjnych (np. w podpisie),
- stronach internetowych (wykonanych samodzielnie, w komentarzach na czyichś stronach itp.).
Jeśli jednak nie podamy nigdzie swojego adresu, to nikt prócz naszych znajomych nie będzie go znał, a więc nie będzie się mógł z nami skontaktować. Jest to niedopuszczalne np. w przypadku firm. Dlatego też należy stosować specjalne sposoby ochrony podawanego adresu. Oto kilka z nich:
- Używanie formularzy na stronach. Jeśli jesteśmy autorem strony i chcemy, by ktoś się z nami skontaktował, możemy utworzyć formularz, w którym nadawca będzie mógł wpisać treść listu, a następnie go wysłać. Pamiętajmy jednak, aby nie podawać adresu w źródle strony. Stamtąd kombajn również będzie mógł go wychwycić. Taką metodę bardzo często stosują firmy, nie należy się więc dziwić jeśli na jakiejś stronie w zakładce „kontakt” zamiast adresu znajdziemy taki formularz. Firma po prostu chce się ochronić przed spamem.
- Przekształcanie adresu tak, by mógł go zgadnąć tylko człowiek. Załóżmy na przykład, że mamy adres spam@tonid.net (nie należy się martwić, adres podałem specjalnie, albowiem jest to moja pułapka na spam — wszystkie listy wysłane na ten adres automatycznie trafiają jako pożywka do mojego systemu antyspamowego). Tradycyjną formą przekształcania jest dodawanie członu „nospam”, czyli nasz adres moglibyśmy podawać jako spam-nospam@tonid.net. Niestety, wiele kombajnów rozpoznaje już takie najprostsze przekształcenia. Dlatego też czym bardziej nietypowe przekształcenie, tym lepiej (warto też przy przekształcaniu nie używać słów w języku angielskim). Dobrym przekształceniem tego adresu byłoby więc na przykład „spam.usun-wszystko-po-kropce_malpka_tonid_kropka_net”. Oczywiście z przekształcaniem nie należy też przesadzać, ponieważ może się okazać, iż nadawca nie będzie na tyle inteligentny by zrozumieć, co należy zrobić aby z adresu przekształconego uzyskać prawidłowy. Przekształcenia są szczególnie popularne na grupach dyskusyjnych, gdzie istnieje niewiele innych metod możliwych do zastosowania.
- Odwracalne, proste kodowanie adresu. Adres można zakodować algorytmem łatwo odwracalnym, na przykład ROT-13 lub Base64. Aby zakodować adres przy użyciu ROT-13, możemy użyć tego konwertera. W ten sposób ze spam@tonid.net otrzymujemy fcnz@gbavq.arg. Świadomy internauta od razu rozpozna, że adres został zaszyfrowany przy użyciu ROT-13, ale możemy napisać np. w podpisie wiadomości wysłanej na grupę dyskusyjną, że adres jest zakodowany za pomocą tego algorytmu. Aby zakodować adres przy użyciu Base64 możemy użyć tego konwertera, a odkodować za pomocą dekodera. Adres spam@tonid.net będzie więc wyglądał po zakodowaniu następująco: c3BhbUB0b25pZC5uZXQ=. Niestety, tu koniecznie trzeba podać w jaki sposób został zakodowany, ponieważ większość internautów nie będzie miała zielonego pojęcia, co z takim adresem zrobić.
- Kodowanie adresu na potrzeby stron internetowych. Istnieje sporo sposobów, by zakodować adres tak, aby był widoczny na stronie internetowej w czytelnej formie, zaś w kodzie strony był zaszyfrowany. Większość kombajnów nie potrafi takich adresów wychwycić (ponieważ analizują kod strony, a nie jej formę wyświetloną), ale zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że spamerzy wbudowali już funkcje wychwytujące i dekodujące w swoje programy.
- Pierwszą metodą, którą możemy tu zastosować jest kodowanie za pomocą tzw. HTML Entities, czyli encji HTML. Możemy do tego zastosować np. ten konwerter. Adres spam@tonid.net będzie miał w kodzie strony postać: spam@tonid.net, ale będzie wyświetlany obsługiwany (i wyświetlany) na stronie (dowód). Uwaga: wiele osób twierdzi, że ta technika ochrony już nie działa.
- Drugą metodą jest kodowanie za pomocą tzw. URL encoding (użyteczne tylko przy tworzeniu odnośników do wysyłania poczty). Można do tego celu użyć tej strony. W tej formie adres spam@tonid.net wygląda następująco: %73%70%61%6D%40%74%6F%6E%69%64%2E%6E%65%74. Adres jest również obsługiwany prawidłowo przez przeglądarki (dowód). Niestety, chodzą słuchy że ta metoda może również już nie działać (tzn. programy spamerów są w stanie ją obejść).
- Trzecią metodą jest użycie Javascriptu. Do kodowania możemy skorzystać np. z tej strony. Zastosowany algorytm łączy Javascript z poprzednimi metodami i daje moim zdaniem bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że programy spamerów adresu nie wychwycą. Niestety, aby adres został wyświetlony, przeglądarka musi mieć włączoną obsługę Javascriptu (na szczęście w większości przeglądarek jest ona włączona domyślnie). Oto dowód, że metoda ta działa: .
- Zastosowanie obrazka zamiast adresu. To metoda chyba najbezpieczniejsza, ponieważ nie słyszałem, aby jakiekolwiek programy spamerów stosowały mechanizmy przekształcania grafiki na tekst (OCR). Wadą jest to, że użytkownicy przeglądarek tekstowych oraz osoby niewidome naszego adresu nie zobaczą. Musimy też użyć programu do stworzenia elementu graficznego. Na szczęście istnieją co najmniej dwa rozwiązania, które mogą nam to ułatwić:
- Serwis hidentity umożliwia automatyczne utworzenie elementu graficznego z naszym adresem e-mail i nie tylko (także np. numerem Gadu-Gadu, ICQ, adresem Jabbera, adresem strony, numerem telefonu itp.). Wystarczy się zarejestrować, podać odpowiednie adresy, wybrać wzór graficzny i wkleić odpowiedni kod na stronie. Jak to wygląda, możecie zobaczyć na stronie głównej tego bloga (w prawej kolumnie). Jest to rozwiązanie bardzo wygodne, ponieważ wszystkie dane są przechowywane na koncie hidentity, a więc jeśli zmienimy adres e-mail (lub założymy nowy), możemy po prostu wprowadzić zmiany w koncie, a wszystkie wyświetlane na innych stronach (w tym np. forach dyskusyjnych) obrazki zostaną automatycznie zmodyfikowane.
- Ostatnio dzięki serwisowi digg trafiłem na ciekawy pomysł — tekst zrealizowany całkowicie w CSS. Jest to jednak propozycja dla bardziej zaawansowanych webmasterów, albowiem należy przeanalizować kod tej strony i zobaczyć, jak możemy to zrobić samodzielnie.
Dwoma serwisami, które oferują tego typu usługę, są Antyspam.pl i Spam Poison. Warto podawać adresy tych dwóch stron w linkach na np. swoich blogach czy też w podpisie na forum dyskusyjnym. Możemy oczywiście bezpiecznie wejść na obie strony. Zobaczymy ogromne listy adresów e-mailowych. W przypadku Antyspam.pl są one generowane losowo, natomiast Spam Poison podaje adresy używane przez spamerów. Jedyną wadą jest fakt, że domeny tych serwisów mogą być w łatwy sposób dodane do zablokowanych w spamerskich kombajnach. Ale z czasem i na to przyjdzie rozwiązanie (możemy np. w porozumieniu z autorami serwisów utworzyć poddomeny we własnych domenach — zaproponowałem to twórcom serwisu Antyspam.pl i czekam na odpowiedź).
Złośliwe robale
Inną metodą pozyskiwania adresów przez spamerów jest wykorzystywanie zainfekowanych komputerów. Wyobraźmy sobie, że korespondujemy z osobą, która dodaje nasz adres do książki adresowej w programie Outlook Express. Następnie na komputerze tej osoby zagnieżdża się spamerski robal. Jest on w stanie przeanalizować znajdujące się na dysku dane i pobrać z książki adresowej Outlook Expressa wszystkie zachowane adresy, a następnie albo wykorzystać je od razu do wysyłania spamu, albo przesłać swojemu twórcy, aby z adresów mogły korzystać także inne osoby.Wbrew pozorom, jest to sytuacja bardzo częsta. W ten sposób spamerzy wychwytują adresy osób, które nie udzielają się publicznie w Internecie i nie publikują nigdzie swojego adresu (bo mają go np. tylko do kontaktów z rodziną przebywającą za granicą). Większość robaków internetowych ma funkcje umożliwiające analizę książki adresowej czy skrzynki pocztowej najpopularniejszych programów pocztowych.
Jak bronić się przed robalami
Niestety, nie możemy praktycznie w żaden sposób ochronić swojego adresu przed takimi robakami, ponieważ nie mamy wpływu na to, co robią użytkownicy do których piszemy (a nawet nie wiemy, co robią). Nie wiemy, jakiego programu używają, czy przechowują stare e-maile, czy dodają nasz adres do książek adresowych. Jedyne, co możemy zrobić, to korespondować z naszego ulubionego adresu z niewielką liczbą zaufanych osób (czyli takich, które dbają o swój komputer i nie dopuszczają do infekcji, a także używają bezpieczniejszych programów pocztowych).Możemy jednak ochronić adresy naszych znajomych. Oczywiste jest, że powinniśmy stosować dobry, aktualizowany program antywirusowy, ale niezbyt oczywisty może wydawać się fakt, że nie powinniśmy używać Outlook Expressa ani Outlooka. Robaki mają bowiem algorytmy praktycznie do wychwytywania adresów jedynie z najpopularniejszych programów. Używając innego programu (mniej popularnego) ochronimy przechowywane w nim adresy, ponieważ robak nie będzie w stanie znaleźć ich na naszym dysku (o ile oczywiście robaka złapiemy, czego w pierwszej kolejności należy uniknąć).
Uczynni znajomi
Moim zdaniem, z wszystkich programów pocztowych powinna zostać usunięta na dobre funkcja CC (Carbon Copy, czyli Do Wiadomości), a program powinien umożliwiać wstawianie w polu To (Do) tylko jednego adresu. W ten sposób ochronilibyśmy się przed nieświadomością internautów, którzy ujawniają nasz adres osobom trzecim bez naszej zgody. Jeśli bowiem ktokolwiek wyśle list z naszym adresem w CC do innej osoby, ta inna osoba również ten adres widzi (i może np. zachować list lub dodać nasz adres do książki adresowej — patrz punkt poprzedni). Oczywiście większość internautów nie jest świadoma istnienia pola BCC (Ukryte Do Wiadomości) i nie wie, że jeśli tam wstawi adresy wszystkich odbiorców, to żaden odbiorca nie będzie widział adresów pozostałych osób.Skrajnym przypadkiem głupoty (tak, nie obawiam się tu użyć tego słowa) jest rozsyłanie przez internautów łańcuszków lub śmiesznych obrazków do wszystkich znajomych. Machinalnie klikają na wszystkie adresy w książce i wysyłają bezużyteczny list, jednocześnie dając wszystkim pozostałym odbiorcom nasz adres. W przypadku łańcuszków głupota sięga dalej, ponieważ internauci przekazują list wraz z nagłówkiem zawierającym wszystkie adresy poprzednich odbiorców. W ten sposób jeden list z łańcuszkiem (typu „Bill Gates daje sto dolarów każdemu, kto prześle ten list dalej!” albo „Pilnie potrzebna krew typu AB RH-!”), który trafi do nieodpowiedzialnego internauty (np. z zawirusowanym komputerem) to genialna pożywka dla spamera, który otrzymuje często setki albo tysiące nowych, sprawdzonych adresów.
Jak bronić się przed uczynnymi znajomymi
Niestety, przed ludzką nieświadomością i głupotą nie ma żadnej obrony. Możemy zawsze próbować edukować naszych znajomych (np. pisząc w podpisie, że nie życzymy sobie by nasz adres był wykorzystywany do przesyłania jakichkolwiek łańcuszków lub obrazków, besztając ich po otrzymaniu tego typu listu itp.), ale z moich doświadczeń skuteczność tego typu działań jest znikoma. Prędzej ktoś się na nas obrazi, niż zrozumie czemu nie życzymy sobie, by był nadmiernie uczynny.Uczynne serwisy internetowe
Wiele serwisów internetowych wymaga podania do rejestracji adresu e-mail. Jaką możemy mieć jednak pewność, że serwis nie współpracuje ze spamerami, albo że bez naszej wiedzy nie publikuje naszego adresu na jakiejś stronie? Żadną.Ostatnio w Polsce było głośno o dwóch przypadkach opublikowania ogromnych list adresów e-mailowych subskrybentów biuletynów informacyjnych. W obu przypadkach spamerzy, którzy natrafili na takie strony, otrzymali pożywkę dla swoich kombajnów. Za jeden przypadek odpowiedzialna była Grupa Żywiec, zaś za drugi Ministerstwo Transportu i Budownictwa. Z kolei w niedawnym wpisie na swoim blogu Peres informuje, że ma podejrzenia iż adres użyty do rejestracji w serwisie ImageShack został ujawnionym spamerom. Są to niezbite dowody, że rejestrowanie się na żadnej stronie nie gwarantuje bezpieczeństwa adresu.
Jak bronić się przed uczynnymi serwisami
Najlepszym sposobem, by nie ujawniać swojego adresu e-mailowego przy rejestracji jest założenie oddzielnego adresu (darmowego) przeznaczonego tylko i wyłącznie do użycia przy rejestracji w serwisach. W ten sposób możemy też uniknąć otrzymywania „legalnego spamu” czyli wszelakich biuletynów i reklam wysyłanych w zamian za możliwość rejestracji.Jeśli jednak chcemy mieć wiedzę o tym, jaki serwis jest odpowiedzialny za przesyłanie nam spamu, możemy skorzystać z usług MailNull. Zakładamy tam alias pocztowy, który możemy dowolnie rozszerzać. Jeśli np. nazwa naszego konta w MailNull to tonid, możemy utworzyć (na stronie MailNull), a następnie podać przy rejestracji w ImageShack adres tonid.spamjogger@mailnull.com, a będziemy wiedzieć, że spamer uzyskał ten adres dokładnie z tego źródła, w którym adres został podany. Tak właśnie zrobił wspomniany powyżej Peres, aby dowiedzieć się, iż spamerzy uzyskali jego adres z ImageShack. Uwaga: założenie aliasu na MailNull może być trudne, jeśli dostawca naszego konta pocztowego używa szarych list (wtedy trzeba spróbować założyć konto ponownie po kilku minutach) lub SPF (wtedy trzeba użyć innego konta pocztowego i podziękować dostawcy za to, że uniemożliwia korzystanie z aliasów pocztowych stosując SPF).
Ataki słownikowe
Najbardziej zdziwieni otrzymywaniem spamu są ci, którzy założyli konto, z którego nigdzie jeszcze nie korzystali (a zaczynają otrzymywać na nie spam). Czasem pojawiają się wtedy bezpodstawne podejrzenia o to, że dostawca sprzedaje adresy zakładanych kont. Nie jest to jednak konieczne, by spamer mógł odkryć nasz adres e-mailowy. Może bowiem zastosować atak słownikowy i po prostu... zgadnąć nasz adres.Szczególnie narażone na zgadywanie są:
- adresy na popularnych serwisach,
- adresy składające się z imion i/lub popularnych słów, a także cyfr reprezentujących np. rok urodzenia,
- adresy domyślne takie jak admin, webmaster, a nawet obowiązkowe postmaster i abuse (niestety, bo z ich posiadania nie może zrezygnować administrator serwera).
Jak bronić się przed atakiem słownikowym
Najprostszą metodą obrony jest wybór nazwy konta, którą będzie trudno zgadnąć. Złą nazwą konta byłaby na przykład tomek1972@tonid.net (nie martwcie się, ten adres nie istnieje), a dobrą: tonid.nie.lubi.spamu@tonid.net (ten też nie istnieje). Czym bardziej nieoczywisty jest adres, tym trudniej spamerowi będzie go zgadnąć i tym mniejsze prawdopodobieństwo, że otrzymamy nań spam.Aby przekonać się, jak częste są ataki słownikowe, rzućcie okiem na listę adresów, na które spamerzy usiłowali wysłać spam do mojego serwera w przeciągu ostatnich 24 godzin:
- osmozatonid@tonid.net,
- relacjatonid@tonid.net,
- oddaniatonid@tonid.net,
- sekcjatonid@tonid.net,
- temperaturatonid@tonid.net,
- wienkatonid@tonid.net,
- towarzystwatonid@tonid.net,
- akwatonid@tonid.net,
- wodatonid@tonid.net,
- normalnetonid@tonid.net,
- muszlowcetonid@tonid.net,
- ogrzewanietonid@tonid.net,
- pielegnicetonid@tonid.net,
- sugestietonid@tonid.net,
- algaetonid@tonid.net.
Podsumowanie
Do jakich wniosków można dojść po lekturze powyższych informacji? Chyba tylko do jednego. Czegokolwiek byśmy nie robili, i tak wcześniej czy później spamerzy dostaną nasz adres e-mailowy. To wszystko tylko kwestia czasu.Należy jednak pamiętać, że ochrona naszego adresu leży w naszym dobrym interesie nie tylko po to, byśmy otrzymywali mniej spamu. Spamerzy czasem używają takich adresów do podszywania się pod nadawcę. Wtedy zaś istnieje dodatkowe zagrożenie, że nieświadomy odbiorca uzna, iż to my byliśmy nadawcą spamu i prócz spamu zaczniemy otrzymywać tony bluzg.
Tomasz Andrzej Nidecki, 05.05 2006

05.05 2006 o 20.20:02
Czy to nie jest czasem tak, że jak spamer nie może wysłać maila do kogoś (adres jest fake'm) to dostaje zwrot od daemona (?) i może wywalić adres z bazy?
05.05 2006 o 20.35:37
@Riddle: nie do końca.
Jeśli spamer korzysta z prawdziwego konta pocztowego (co jest baaaardzo rzadkie), to faktycznie na ten adres mogą (ale nie muszą) przychodzić zwroty. Zależy to jednak od konfiguracji serwera odbiorcy. Jeśli spamer korzysta z zasobów kogoś innego i z fałszywego adresu nadawcy (większość przypadków), to nie jest informowany o niedostarczeniu. Spróbuję to wytłumaczyć...
(A) Jeśli serwer jest prawidłowo skonfigurowany, to informuje o możliwości niedostarczenia poczty przy samej próbie dostarczenia, zanim odbierze list (np. "554 No such address"). Tak więc, z serwera odbiorcy nie zostaje wysłany żaden e-mail. To serwer nadawcy generuje zwrot (na podstawie odpowiedzi serwera odbiorcy) i informuje nadawcę o tym, że poczta nie została dostarczona.
(B) Jeśli serwer odbiorcy jest nieprawidłowo skonfigurowany (pisałem o tym wcześniej, wpis zatytułowany w rodzaju "zabawa w odbijanie"), to przyjmuje pocztę na nieistniejący adres, a następnie generuje zwrot na adres podany jako kopertowy adres nadawcy. Powoduje to, że jeśli spamer podszył się pod czyjś adres, serwer odbiorcy właśnie na ten adres wysyła zwrot. Niewinna osoba jest zarzucana zwrotami poczty, której nigdy nie wysyłała.
Załóżmy teraz następujące scenariusze:
1. Spamer używa własnego (prawdziwego) adresu e-mail i rozsyła spam z własnego komputera lub przez serwer obsługujący ten adres e-mail. W przypadku (A), serwer odbiorcy odmawia przyjęcia poczty. Serwer, przez który wysyłany jest spam nie może dostarczyć poczty i informuje o tym spamera (generuje zwrot na jego prawdziwy adres e-mail). W przypadku (B) spamer również dostaje zwrot (tym razem jednak od serwera odbiorcy), ponieważ podał prawdziwy adres nadawcy. Sytuacja taka jest bardzo rzadka, bo spamerzy nie podają z zasady własnych adresów (nawet jednorazowych, założonych do spamowania) i rzadko kiedy wysyłają spam z własnych maszyn lub przez serwery do których mają legalny dostęp.
2. Spamer używa fałszywego adresu e-mail i rozsyła spam przez serwer, nad którym ma kontrolę. W przypadku (A) zostanie poinformowany o niemożności dostarczenia (co będzie widoczne np. w logach serwera), zaś w przypadku (B) już nie będzie (bo zwrot zostanie wysłany na fałszywy adres e-mail). Taka sytuacja ma rzadko miejsce, ponieważ rzadko który spamer ryzykowałby zablokowaniem własnego serwera (adresu IP).
3. Spamer używa własnego adresu e-mail i korzysta z open relay (ew. w połączeniu z open proxy). Zostanie poinformowany zarówno w przypadku (A) jak i (B), ponieważ w przypadku (A) zwrot na prawdziwy adres wygeneruje open relay, a w przypadku (B) serwer odbiorcy spamu. Sytuacja bardzo rzadka (bo spamerzy nie używają prawdziwych adresów).
4. Spamer używa fałszywego adresu e-mail i korzysta z open relay (ew. w połączeniu z open proxy). Nie zostanie poinformowany w żadnym przypadku. W przypadku (A) zwrot wygeneruje open relay (ale spamer nie będzie o tym wiedział, bo nie ma dostępu do serwera), a w przypadku (B) serwer odbiorcy. W obu przypadkach zwrot zostanie przesłany na fałszywy adres. Sytuacja w miarę częsta (choć teraz spamerzy coraz rzadziej używają open relayów).
5. Spamer używa własnego adresu e-mail i korzysta z zombie. W przypadku (A) nie zostanie poinformowany (bo zombie nie interesuje odpowiedź serwera, działa na zasadzie "fire and forget"), w przypadku (B) zostanie (bo to serwer odbiorcy wygeneruje zwrot i prześle na prawdziwy adres e-mail spamera). Sytuacja rzadka (patrz wcześniej).
6. Sytuacja obecnie spotykana w (na oko) 90% przypadków. Spamer używa fałszywego adresu e-mail i korzysta z zombie. Nie zostanie poinformowany w żadnym przypadku. W przypadku (A), bo zombie nie interesuje odpowiedź serwera, a w przypadku (B), bo serwer odbiorcy wyśle zwrot na fałszywy adres.
Wniosek: spamerzy nie wiedzą, czy adresy które posiadają działają, czy nie, ponieważ aby to wiedzieć, musieliby albo stosować własne serwery (i w ten sposób korzystać z własnych zasobów), albo podawać prawdziwe adresy e-mail (a wtedy ilość odpowiedzi najprawdopodobniej przekroczyłaby możliwości przetworzenia).
Dodatkowo: spamerów nie obchodzi to, czy adresy które posiadają są prawidłowe czy nie. Wynika to z faktu, że kradną zasoby innych osób (open relay, open proxy, zombie), więc nie jest dla nich ważne, ile tych zasobów zużyją.
05.05 2006 o 20.41:38
O kurczę, bardzo szczegółowa odpowiedź, że też Ci się chciało. Wszystko staje się może nie jasne, ale na pewno rozjaśnione. :) Dzięki! :)
05.05 2006 o 21.15:28
Jezeli chodzi o lancuszki to stosuje taki tekst jak ponizej. Zastapilem tylko "nieistniejacych wirusach ... zeby forwardowali" na
"bzdurnych lancuszkow" i odsylam go z powodzeniem od paru lat. Duzy odsetek sie nawraca i to bez obrazania sie ;)
Autorem tego jest... hmm... no wlasnie nie wiem kto :D
-------
Od: Tomasz Nidecki
Data: Śr. 19 Kwi. 2000 00:00
Grupy dyskusyjne: pl.rec.akwarium
jcwoj <j...@amg.gda.pl> wrote:
> >>Ostrzeżenie przed wirusem
UWAGA!!! GRASUJE STRASZNY WIRUS!!! Nazywa sie glupota. Jego dzialanie
objawia sie forwardowaniem wszedzie, gdzie sie da bzdurnych informacji
ostrzegajacych o nie istniejacych wirusach, zamiast wejsc na strone
dowolnej wyszukiwarki i wpisac nazwy rzekomych wirusow, zeby w przeciagu
5 sekund dowiedziec sie, iz sa to glupie zarty 'rozmnazane' w sieci
przez glupich ludzi, ktorzy forwarduja jesli tylko im sie przykaze w
liscie, zeby forwardowali.
Forwardnijcie to strasznie wazne ostrzezenie do wszystkich swoich
przyjaciol - calej ksiazki adresowej!!! Wirus Glupota 2000 zniszczy cale
Wasze Twarde dyski, Wasze dzieci urodza sie bez lewej nogi, a swiat
przestanie istniec za 666 dni jesli tego nie zrobicie!!!
05.05 2006 o 21.39:28
mam znajomego, ktory od kilku lat siedzi w sieci i byl zdziwiony, ze mail, ktory mi wyslal nie doszedl do mnie. adres na stronie byl nastepujacy: shrew@_usun_to_wp.pl ;-D
05.05 2006 o 21.47:22
Mały komentarz dotyczący "usunięcia na dobre funkcji CC". Nie spotkałem się jeszcze z wysyłaniem listu z głupotami tą metodą. Jednak bardzo często jest stosowane to pole w komunikacji firmowej. Przykładem może być to, że gdy kontaktuję się z klientem mam obowiązek wysłania kopii do swojego przełożonego. Jest to spowodowane po pierwsze "permanentną inwigilacją" pracowników, a po drugie - jest to informacja do klienta kto jest podobnie do mnie zaangażowany w dany projekt. Zatem nie powinno się wyrzucać tego pola. Jednak możliwość wpisania tylko jednego adresu w pole do byłoby genialnym posunięciem
05.05 2006 o 22.51:36
Pamiętam, jak byłem jeszcze mało doświadczony, to zdziwiłem się, że dostałem spam, a w polu nadawca był mój własny adres… ;) Teraz już nic mnie nie dziwi.
06.05 2006 o 10.30:49
@Riddle:
Jest jeszcze druga strona medalu, niektóre filtry antyspamowe odsyłają wiadomość o tym, że nadawca nie istnieje. Gdyby spamer kasował taki adres, tracił by dobry adres z bazy.
06.05 2006 o 10.53:19
Kolejny generator fałszywych emaili:
http://www.theworldofstuff.com/spam/email.html
Są w nim linki do kolejnych generatorów.
06.05 2006 o 13.26:58
mały komentarz do muzzy'ego:
a co przeszkadza używać opisanego w tekście BCC ("Ukryte Do Wiadaomości", "Ukryta Kopia") zamiast CC?
Działa tak samo, zaś bezpieczeństwo jest o niebo większe. Używam tego nie tylko w opisanym przez Ciebie przypadku, ale zawsze tam, gdzie nie mam dostępu do list wysyłkowych, a ten sam tekst trzeba przekazać masie ludzi, lub jeśli nie chcę, żeby klienci nie wiedzieli o sobie nawzajem :). Jako adresata podaję specjalny adres "zwrotny" (ale może to być adres "defaultowy"), a wszystkie adresy faktycznych adresatów lądują w BCC.
Jeśli uważasz, że go nie masz to pogrzeb w menu lub opcjach swojego klienta poczty.
06.05 2006 o 14.15:09
Niektórzy ludzie, którzy używają sieci IRC korzystają z konta, którego identd i host jest identyczny ze jego adresem e-mail. Później okazuje się, iż fragment gdy wchodził on na kanał (w większości klientów pokazuje się informacja i identcie i hoscie) jest udostępniany jako log lub fortunki na stronach internetowych. Wtedy to już krok do naszpikowania naszej skrzynki niepotrzebnymi mailami.
06.05 2006 o 23.06:01
Pomysł na usunięcie pola "CC" i ograniczenie pola "To" jest ciekawy, ale... byłoby miło, gdyby mój program pocztowy funkcjonował tak, jak przedtem. Zdarza mi się wysyłać list do dwójki, trójki znajomych i treść jest skierowania do nich wszystkich. Gdybym był zmuszony użyć pola "BCC", musiałbym w mailu podawać informację o adresatach, tj. do kogo jeszcze to wysłałem. A tak mogę wpisać ich adresy w "To" i każdy od razu widzi, że pozostali są już o tym czy o tamtym poinformowani.
Oczywiście, polem "To" (ewentualnie "CC") posługuję się tylko w przypadku osób, które i tak znają już nawzajem swoje adresy. Myślę więc, że nie naruszam netykiety, a takie rozwiązanie jest proste i jasne.
09.05 2006 o 15.28:06
Przeczytałam z zainteresowaniem cały artykuł (oraz parę innych) i całkowicie zgadzam się z ostrzeganiem przed spamem. Ale, co ciekawe - w moim przypadku wystarczyła dobra skrzynka pocztowa (gmail, tak, wiem, że google oplątuje mnie swoimi mackami, ale to jest naprawdę dobra poczta, a gdybym miała używać poczty ze swojego serwera, minęłoby się to z celem, bo serwer wkrótce traci ważność, a nie będę go przedłużać) oraz świetny klient poczty, Mozilla Thunderbird. Mimo, że mój adres email jest naprawdę w wielu miejscach (fora, moja strona, grupy dyskusyjne), od lutego (czyli odkąd mam gmail i MT) nie dostałam ani jednego spamu. W gruncie rzeczy nie stosując żadnej z powyższych metod ;) I zastanawiam się tylko, czy to możliwe, żeby taki stan rzeczy trwał już zawsze.. :)
09.05 2006 o 15.32:21
@elle: a czy wchodziłaś kiedyś na gmaila z poziomu strony WWW i zaglądałaś do folderu "spam"?... Gmail z tego co wiem stosuje globalny filtr bayesowski (czyli "karmiony" przez wszystkich użytkowników), który owszem jest dość skuteczny. Ale to nie tak, że spamu nie dostajesz, tylko po prostu jest filtrowany.
09.05 2006 o 16.28:30
tak tak, wiem, że jest filtrowany, bo czasem zdarza mi się wejść z poziomu przeglądarki. A jeśli nie dostaję go w gruncie rzeczy, to czy jest sens się przejmować tym? pytam jako laik w tym temacie, czy to i tak stwarza jakieś zagrożenie, czy po prostu jest to niedogodność?
09.05 2006 o 16.32:33
@elle:
1. Jesli spamerzy mają Twój adres, to prędzej czy później wyślą list z Twoim adresem jako adresem nadawcy (joe-job) i nieświadomi odbiorcy mogą sądzić, że to Ty jesteś nadawcą.
2. Spamerzy wymyślają coraz to nowe techniki obchodzenia filtrów. Gmail na razie nadąża, ale czy będzie nadążał zawsze?...
3. Używanie filtru powoduje, że istnieje niebezpieczeństwo iż do folderu "spam" trafi niewinny list, który zostanie błędnie zaklasyfikowany jako spam (i może być to bardzo ważny list). Mi się już tak w gmailu zdarzyło. Pytanie, kiedy zdarzy się Tobie?...
4. Na razie gmail jest całkowicie za darmo. Ale czy zawsze będzie? Nie wiadomo. Jeśli spamerzy będą powodowali, że zasoby gmaila będą coraz intensywniej zużywane właśnie przez spam (a wg obecnych wyliczeń nawet ponad 80% korespondencji w Internecie to spam), to wreszcie spamerzy spowodują, że gmail będzie musiał ponosić na tyle duże koszty, że stracą na tym użytkownicy (i będą np. zmuszani do oglądania reklam, czy też ich skrzynki będą ograniczone). Słowem, każdy otrzymany na Twoją skrzynkę spam zużywa zasoby gmaila, a więc działa na Twoją niekorzyść w rozliczeniu ogólnym.
Dlatego więc lepiej, żeby spamerzy nie mieli w ogóle Twojego adresu.
09.05 2006 o 17.11:48
Dzięki, wiem już wszystko :)
12.05 2006 o 12.02:26
Hello,
I represent Logic Software, Inc.
We have recently developed a new product which is a professional
anti-spam solution that prevents spam bots from email address
harvesting on the website.
You may find it here: http://linkdisguiser.com/
We would appreciate everybody who could try our product and write
a feedback positive or negative.
Thank you.
--
Best regards,
Anton Grishukov
17.05 2006 o 10.57:34
Hej,
Bardzo ciekawy artykuł. Dobrze że zbierasz i porządkujesz fakty w jednym miejscu.
Szkoda tylko że nie wspomniałeś o cerbermailu. To bardzo praktyczne narzędzie i chyba dosyć popularne na forach i w usenecie. Zakładam też że roboty jeszcze nie nauczyły się włazić w takie rzeczy.
http://www.digipills.com/cerbermail/intro.php
pozdrawiam
dziad.
17.05 2006 o 11.10:10
@dziad: dziękuję za pochwały, ale nikt nie jest doskonały (o, nawet mi się zrymowało). Dzięki za link do Cerbermaila, przyznaję bez bicia, że nie znałem, ale teraz znam i popieram. Faktycznie ciekawy pomysł, tylko podobnie jak wszystkie inne mechanizmy oparte na obrazkach utrudnia dostęp np. osobom niewidomym.
23.05 2006 o 15.18:49
Ja gorąco polecam założenie konta na :
www.spammotel.com
Dostajemy tam specjalnie wygenerowany adres (możemy ich mieć np. kilka) z którego maile są forwardowane na naszego prawdziwego maila. Jest to naprawde dobry pomysł, zwłaszcza podczas rejestrowania się na różnego rodzaju stronach, lub gdy np. obwiamy się, że nasz znajomy może mieć wirusy lub poprostu nie chcemu ujawniać naszego adresu.
Można również ustawiać filtry. A gdy nasz adres ze spammotel wpadnie w ręce spamerów, możemy go po prostu usunąć i wygenerować sobie nowy :)
Wygenerowane maile wyglądają tak :
VEVOKGGSGQGP@spammotel.com
bez obaw ten już mam i tak do skasowania :)
Używam tego systemu już dosyć długo (około roku) i praktycznie nie mam żadnych problemów ze spamem.
23.05 2006 o 15.22:58
Jeśli znacie więcej takich serwisów, podeślijcie informacje. Zamierzam przetestować, na ile są odporne na niektóre zabezpieczenia i jak naprawdę realizują forwardowanie.
24.05 2006 o 13.42:10
@tonid - chętnie zapoznam się z wynikami takich testów. Mam nadzieję, że będą umieszczone na stronie :)
26.05 2006 o 14.24:38
Jest cos takiego jak anonym mail - wirtualna skrzynka pocztowa, której adres jest generowany losowo na potrzeby danego internauty przy rejestracji w roznego rodzaju serwisach. Skrzynka ta ma bardzo ograniczony czas dzialania (do kilku godzin) i pozwala na przeslanie otrzymanej wiadomosci na inna skrzynke.
http://mailx.yep.it/
27.09 2006 o 17.59:35
Polecam serwis http://mailinator.com - to taka publiczna skrzynka odbiorcza. Tam zawsze istnieje każda możliwa skrzynka, nie trzeba wcześniej zakładać konta, a dostęp do sprawdzenia poczty z danego loginu jest bez hasła. Służy to głównie do obchodzenia konieczności rejestracji w serwisach - po prostu podaje się w formularzu rejestracyjnym jakikolwiek adres w domenie mailinator.com, po czym wchodzi na mailinatora i odbiera maila.
Mailinator istnieje już kilka lat, więc niektóre serwisy zdają się o nim wiedzieć i się zabezpieczają - nie akceptują adresów z tego serwisu jako poprawnego adresu email. Ale na pewno nie wszyscy, więc czasem może się przydać.
Kiedyś działał też http://despammed.com do tworzenia aliasów forwardujących na właściwy adres, ale widzę, że się zwinął. I TO jest właśnie poważne ryzyko korzystania z pośredników dostarczających maile na naszą skrzynkę! Dobrze, że nie podałem tego adresu w wielu miejscach, ale w tym momencie już kontakt z nich do mnie został urwany. :[
27.09 2006 o 18.01:42
A jaką można mieć pewność, że te wszystkie serwisy oferujące ukrywanie adresu e-mail, nie gromadzą adresów i nie udostępniają spamerów? [albo nawet sami spamerzy zakładają takie serwisy?] :P
Chcesz być chroniony, chroń się sam...
19.12 2006 o 20.09:05
Bardzo ciekawą funkcjonalność oferują konta pocztowe Yahoo! (od dłuższego już czasu po polsku pod adresem pl.mail.yahoo.com).
Otóż na Y! mozna założyć sobie konto jakiśtamlogin@yahoo,pl i skorzystać z usługi AddressGuard. Polega ona na tym, że do konta mozna dorzucic nieograniczoną ilość aliasów w postaci [jeden]-[dwa]@yahoo,pl - gdzie:
[jeden] to stały ciąg znaków, inny niz "jakiśtamlogin" i nie będący żadnym istniejącym loginem na y!
[dwa] to dowolny zmienny ciąg znaków.
Przy konfiguracji tego aliasu mamy dwa pytania:
- czy poczta wysłana na alias ma przychodzić do Skrzynki odbiorczej, czy do innego, na przykład nowo utworzonego folderu o nazwie [dwa]
- czy chcemy wysyłac pocztę z danego aliasu.
Bardzo praktyczne. Mimo długiego i skomplikowanego opisu, procedura jest prościutka - a usługa bardzo przydatna. Tworzymy sobie adresy w rodzaju [1]-mojakochanka@yahoo.pl, [1]-mójbank@yahoo.pl itd.
17.06 2008 o 00.59:38
hackin9 06/2008 wydanie polskie; Fragmenty tektu słowo w słowo zerżnięte z tego wpisu. Oczywiście notki o źródle brak.
17.06 2008 o 01.00:22
hackin9 06/2008 wydanie polskie; Fragmenty tektu słowo w słowo zerżnięte z tego wpisu. Oczywiście notki o źródle brak. Strona 45 ;)
18.06 2008 o 11.21:45
A jest może jakiś sposób aby uchronić się przed używaniem przez spamerów mojego własnego adresu email (tzw. joe-job)?
18.06 2008 o 20.13:49
@Kukik: Dziękuję Ci bardzo za tę informację. Sprawa już w toku.
@Versus: W zasadzie to szansa na taką ochronę byłaby jedynie, jeśli wszystkie serwery pocztowe na świecie stosowałyby SPF. Ale SPF ma również swoje wady [opisałem je w innym wpisie]. Przy obecnym poziomie popularności SPF-a obawiam się, że metody na taką obronę nie ma żadnej.
03.07 2010 o 18.16:41
Apropos - potrzebuje ktoś listę prywatnych i firmowych adresów E-mail?
512968586
11.04 2011 o 15.08:55
A moje forum bombardowane jest przez XRumera